– Jeśli polskie firmy liczyły na wsparcie w ramach polityki local content, to takiego wsparcia nie otrzymały, uważa Jerzy Mirgos. – Local content to burza w szklance wody. (…) Jest ukierunkowany na wsparcie polskiej gospodarki, ale nie można mówić, że to jest skierowane do polskich podmiotów – mówi prezes Mirbudu.
Definicja sformułowana w Ministerstwie Aktywów Państwowych mówi, że local content to coś, co ma wspierać rozwój gospodarki, produkcję i usługi przez podmioty funkcjonujące na rynku polskim – powiedział podczas Kongresu Infrastruktury Polskiej Jerzy Mirgos. – Mowa o podmiotach krajowych, czego nie należy mylić z polskimi – podkreślił. Ta szeroka definicja odnosi się jego zdaniem do wszystkich firm z Europy i państw stowarzyszonych z UE gospodarczo, z wyłączeniem podmiotów z tzw. państw trzecich.
– W związku z tym dla mnie local content to jest burza w szklance wody, bo polskie firmy, czyli najczęściej małe i średnie przedsiębiorstwa liczyły na realne wsparcie, przez które rozumiemy likwidację barier – mówił. Tymczasem dyskusja publiczna odbywa się wokół pojęcia dotyczącego wsparcia dla gospodarki. – Oczywiście to też jest potrzebne, żeby skracać łańcuchy dostaw, rozwijać podmioty funkcjonujące w Polsce, ale nie możemy mówić, że to jest skierowane do polskich podmiotów – podkreśla.
Zaznacza przy tym, że polskie podmioty to jego zdaniem te, gdzie kapitał, czyli decyzyjność pozostaje w rękach Polaków, którzy płacą podatki w Polsce. Podkreśla, że istotne jest to, gdzie ostatecznie trafiają pieniądze. – Mówimy, że firmy krajowe płacą podatki, zatrudniają polskich inżynierów. To nie załatwia sprawy. Podatki płacą, bo muszą, inżynierów polskich zatrudniają, bo oni są najlepsi. Nie przywiozą przecież tu Niemców, Hiszpanów, Włochów (…). Ważne jest, gdzie trafia zysk wypracowany na realizacji inwestycji finansowanych z podatków polskich podatników. Nawet jeżeli dana firma nie umie zainwestować tych pieniędzy i zmarnotrawi wypracowany zysk, to i tak go zmarnotrawi w Polsce i napędzi koniunkturę, czy to w jakichś dobrach luksusowych, czy w hotelach – przekonuje Jerzy Mirgos.
Dyskusja o local content nie toczy się więc wokół polskich firm. Temat polskości, jak zauważył, jest kością niezgody „pomiędzy firmami korporacyjnymi a polskimi” od czasu gdy premier powiedział „że teraz Polska, teraz repolonizacja, teraz wszystko dla polskich firm”. – Nic więcej dla polskich firm w stosunku do zagranicznych nie zadziało się. Te szanse mamy jednakowe – mówi szef Mirbudu. Wskazuje przy tym na bariery, które mówiąc o wsparciu polskich firm należałoby znieść.
– Choćby wysokie zabezpieczenia, wymagania na referencje, których w Polsce nikt nie osiągnął i muszą być przywożone zza granicy – przytacza przykład. Wskazuje też na bariery finansowe. – Dużym korporacjom zagranicznym dużo łatwiej jest pozyskać finansowanie za granicą niż małym, czy średnim przedsiębiorstwom w Polsce – mówi. W rozmowie podczas Kongresu Infrastruktury Polskiej Jerzy Mirgos odnosi się także do rynku ukraińskiego, który – po zakończeniu wojny – będzie wymagał wielu inwestycji. – Ten rynek na pewno interesuje parę tysięcy firm w Polsce – i producentów, i usługodawców, i wykonawców. Przez to, że mamy bardzo bliskie relacje kulturowe i językowe, powinien być on dla nas jak najbardziej otwarty – powiedział.
– Uważam, że polskie firmy mają największe szanse realizacji różnych zamierzeń (…). Walka powinna być o to, żebyśmy byli rzeczywiście tymi pierwszymi – nie podwykonawcami, żeby polskim czempionom, czyli tym największym czy nawet średnim firmom, które mają aspiracje, umożliwić dostęp do rynku ukraińskiego, zabezpieczyć finansowanie, zabezpieczyć ubezpieczenia – stwierdza prezes Mirbudu.
Dziś, jak zauważa, jest jeszcze wiele barier – nie ma na przykład możliwości ubezpieczenia od ataku drona – całe ryzyko związane z działalnością na Ukrainie spoczywa na firmie wykonawczej. Uważam, że to jest bardzo bliska przyszłość, że polskie firmy się pokażą na Ukrainie i będą jednymi z bardziej liczących się graczy. A rząd jest od tego, żeby zabezpieczyć odpowiednią opiekę prawną i finansową poprzez BGK czy KUKE – mówi Mirgos.
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem
zgody na:
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w
Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów
zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w
Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji
handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu
w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z
siedzibą w Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa oraz ich poprawiania.